sobota, 26 lipca 2014

Rozdział 15 " I Vice versa, panno Mathers!"

~NARRATOR~
- Co to ma być?!- zapytał zdenerwowany Riker
- Zdjęcia z imprezy urodzinowej Mag! Ktoś sobie nieźle z was zakpił.- wtrąciła Alex, ale zamilkła zaraz po tym gdy całe towarzystwo popatrzyło na nią gniewnie.
- Kurcze, tak być nie może, przecież R5 strasznie na tym ucierpi! Kto mógł zrobić takie coś?!- Rocky coraz bardziej podnosił głos, a jego wyraz twarzy był bardzo niepokojący.
- To jeszcze nic. Na razie zobaczyliście tylko chłopców w bokserkach, patrzcie dalej. - Powiedziała Alex biorąc laptopa na swoje kolana i przesuwając myszką po ekranie. Dalsze zdjęcia były jeszcze gorsze. Chłopcy tańczący na stole kompletnie zalani, Ratliff z alkoholem w rękach tańczący z nim przytulanego, Rocky rozmawiający z roślinką, Alex i Ross trzymający się za ręce i przytuleni, Delly śpiąca z Mattem na kanapie przytuleni do siebie oraz Riker całujący tlenioną blondyneczkę. Na sam widok tego zdjęcia Mag posmutniała.
- Coooo?! Nie, błagam powiedzcie, że to nie ja całuję tę panienkę! Błagam.
- Heh, owszem ty. Na zdjęciu nie widać, ale nawet nie wiesz jak się do siebie przyssaliście. - burknęła brunetka, a Riker na te słowa pobiegł do łazienki krzycząc coś o umyciu zębów i wypłukaniu ust.
- No to się porobiło.- szepnął Matt i przytulił do siebie Piknki, Ell zaś kipiał ze złości.
- Najgorzej będzie, jeśli jakieś tanie brukowce dorwą się do tych zdjęć. Wtedy wymyślą tyle strasznych plotek, że to się w głowie nie mieści.- powiedział Ross i popatrzył po towarzystwie.
- Mam pomysł! - krzyknęła Maggie. - Matt, albo Alex. Porozmawiajcie z Anna, w końcu jest świetnym prawnikiem.
- Tak, to może się udać, Mama na pewno sobie z tym poradzi. - potwierdził Matt, odrywając się od Rydel i wstając z kanapy.
- No, a może porozmawiajmy z ciocią jutro? Jest już późno, po co ją denerwować na noc. - wtrąciła Alex
- Tak, Al ma rację. - przytaknął Rocky i wymienił z dziewczyną urocze uśmiechy, co nie spodobało się Rossowi
- Ok, wróciłem Coś mnie ominęło?- zapytał wchodzący do salonu Riker.
- Nie.- odpowiedzieli chórem.
- Dobra to co robimy?- zapytała Alex
-Grajmy w paintballa - krzyknął Ellington.
-Jasne! Tak, tak, tak, taaaaa!!!.-  podniecony zabawą  Rocky wybiegł na zewnątrz do ogrodu. 
*Oczami Rossa*
Wyszliśmy za Rockym i dzieliliśmy się na drużyny. 
-Dobra to są dwie drużyny. Pierwszej kapitanem będzie Rocky, a drugiej Ross. - rozkazała Rydel
-Delly, a mogę nie  grać. - odezwała się Alex
- Emm, a coś się dzieje?- zapytała Pinki 
- Yyyy tak. znaczy nie... nie. Po prostu nie chce mi się. 
-To ja też nie gram!- zaoferował się Rocky. O nie nie nie! Trzeba coś z tym zrobić. 
-Tak Rocky, a to dlaczego? Przecież przed chwilą byłeś taki podekscytowany. - zaśmiałem się, a ten popatrzył na mnie gniewnie. 
-Tak, Ross ma racje. Idź i się baw Rocky. - zaśmiała się Alex i poszła usiąść na leżaku. 
- Ale nie będziesz tak tu sama siedziała i patrzyła się jak my gramy!- krzyknął Riker z końca ogródka. 
- To ja z nią zostanę. I tak nie chciało mi się biegać i brudzić farbą. - uśmiechnąłem się do Alex co odwzajemniła
- Serio nie musisz, ale jak chcesz. - odezwała się. Zaraz po tym podszedłem do niej i usiadłem na drugim leżaku, tak, że siedzieliśmy twarzą w twarz, a reszta zgrai poszła się bawić. 
- Alex mało wiemy o sobie. - zwróciłem uwagę przyjaciółce.
- Ross, wiesz tyle ile powinieneś. - zdziwiły mnie jej słowa. Jak to tyle ile powinienem. Posłałem jej pytające spojrzenie. - Pozwól,że zacytuję: "Kryje w sobie pięćdziesiąt odcieni". 
-Co? Alex, czemu nie chcesz mi powiedzieć?
-Po co? Słuchaj ja nie mogłam nigdy nikomu ufać. Jak mieszkałam w Nowym Jorku jedynymi bliskimi osobami była Maggie i Christian. Proszę nie dziw się, że jestem skryta. 
- Kim był Christian?- zapytałem. Co to za facet?!
- Tak bardzo złakniony informacji, panie Lynch. Nie odpuścisz nie?- popatrzyła na mnie, ze skrywanym rozbawieniem. Pokręciłem przecząc głową. Zaśmiała się i zaczęła opowiadać. -Christian to były przyjaciel mój i Magg za czasów dzieciństwa. Kiedy któraś z nas miała problemy on je rozwiązywał. Zawsze traktował nas jak małe siostrzyczki. Był z roku Magg. Pamiętam, że zawsze nazywał nas Maleńkimi bo mimo wieku byłyśmy strasznie niskie. Znaczy Magg to pół biedy, ale ja? To, to dopiero była masakra. - zaśmiała się na samo wspomnienie. 
-Wiesz chyba nie wiele urosłaś od tamtego czasu.- zaśmiałem się, a ona zmierzyła mnie groźnym spojrzeniem po czym sama się zaśmiała. 
-Chyba nie. 
- Kontynuuj. 
- Na czym to ja skończyłam? A tak! No więc to była prawdziwa przyjaźń, aż później on skończył gimnazjum i poszedł do liceum. Znalazł dziewczynę i przyjaciół, którymi nie musiał się ciągle opiekować. - dziewczynie polowi zaczęły sączyć się z oczu łzy i skapywały na jej splecione dłonie na kolanach. - Kontakt się zmniejszył, gdyż Ana była zazdrosna o swojego "misiaczka" - powiedziała z oburzeniem i zrobiła cudzysłów w powietrzu. - Takim o to sposobem zapomniał o istnieniu jakiejś Alex i Maggie.  Ale my głupie ciągle sobie tłumaczyłyśmy, że to tylko chwilowe, że nie mógł zapomnieć o przyjaźnie trzech osób trwającej od  piątego roku życia. Łudziłyśmy się tak rok, aż doszła do nas wiadomość, że Christian wyjechał z NY i wiesz co?- spojrzała na mnie załzawionymi oczkami - I głupek się nie pożegnał. Prawdziwy przyjaciel nie? - prychnęła drwiąco.- No i cóż tu więcej dodać? Później został mi tylko ten małpiszon, którego uwielbiam, a ja zostałam jej. Koniec bajki. - uśmiechnęła się i otarła łzy. 
- A rodzice? Co z nimi? - zapytałem. Kuźwa no! Ja i ta moja cholerna ciekawość. 
- Zbyt dużo informacji, panie Lynch... zbyt dużo. Tę bajkę opowiem Ci kiedy indziej. No więc teraz ja chcę coś wiedzieć. - uśmiechnęła się. Dziewczyna która przed chwilą płakała i przywołała straszne wspomnienia teraz jest uśmiechnięta. Podziwiam ją. 
- A co byś chciała wiedzieć? 
- Hymmm nie wiem. Jaki jesteś, czego się boisz, co lubisz? W końcu mogę poznać prawdziwego Rossa Lyncha, a nie "gwiazdę" Rossa Lyncha. - uśmiechnęła się. 
- Boję się? Proooosze Cię.... - powiedziałem, ale uległem pod jej świdrującym spojrzeniem - oj no dobra. Boję się horrorów ale tylko wtedy jeśli sam je oglądam! Lubię szczerość i altruizm. Lubię spędzać czas z przyjaciółmi i rodzeństwem mimo, że to małpy. 
- O wypraszam sobie. - wtrąciła Alex. 
-Mała nie Ty małpa. Rodzeństwo małpy. - zaśmiałem się a ona dołączyła do mnie. 
- Aaaa, no tak. Tu się zgodzę. Dobra kontynuuj. 
- Jaki jestem pytasz? Jestem boski! Piękny, wysportowany, umięśniony na caaaałym ciele - zrobiłem brewki, a przyjaciółka wybuchła perlistym śmiechem. 
- Taaak, a do tego taki skromny.- dorzuciła. 
- Tak to też! hahaha... nie, nie. Żartuje, żartuję.  Myślę, że zdążyłaś już zauważyć, jaki jestem.  Od jakiegoś czasu nieufny. Lubię romantyzm, a szczególnie jeśli chodzi o wyjątkową dziewczynę. Zawsze stanę w obronie przyjaciół i rodziny. Muzyka to tak jakby moja "dziewczyna". Heeeej! Nie śmiej się! Wiem, że to głupie porównanie, ale się nie śmiej.- powiedziałem widząc, że dziewczyna pęka z bezgłośnego śmiechu. 
- Ok, ok, już nie będę. - powiedziała, ale długo nie wytrzymała i znów się roześmiała tym razem na głos. Cudowny dźwięk. 
- Ooooo nie. Pamiętaj, że ja znam twoją słabość. - zaśmiałem się szatańsko i zacząłem podchodzić do leżaka przyjaciółki. 
-O nie! Nie, nie, nie i jeszcze raz NIE! Nie zrobisz tego! 
- Owszem zrobię!- puściłem się biegiem za blondynką, gdy ja dogoniłem co łatwe nie było złapałem ją za biodra i oboje wylądowaliśmy w zielonym żywopłocie. kiedy leżałem na Alex zacząłem ją łaskotać po żebrach, a ta nie wyrabiała ze śmiechem i szamotaniem się. Machała rączkami i w końcu wyszło tak, że i ona łaskotała mnie po żebrach. Nasze ręce zwędrowały pod nasze koszulki i tak oto oboje mieliśmy bezpośredni kontakt ze skórą tej drugiej osoby.  
- Wet za wet, panie Lynch!- krzyknęła dziewczyna ze śmiechem i zaczęła łaskotać mnie tym razem po brzuchu. 
- I Vis-à-vis, panno Mathers!- uczyniłem to samo co ona mi. Naszym wygłupom nie było końca. Turlaliśmy się po trawie łaskocząc się. W pewnym momencie zatrzymaliśmy się i patrzyliśmy się na siebie. 
- Chyba jeszcze nigdy się tak fajnie nie bawiłam. Nawet z Christianem. - powiedziała patrząc mi w oczy. Ja leżałem na niej, a nasze ręce nie zmieniły położenia. Było naprawdę przyjemnie. 
- I vice versa, panno Mathers. - uśmiechnąłem się do niej. Wow, teraz tak się jej przyglądam i widzę mała dziewczynkę z bladą cera, głębokimi niebieskimi oczkami i pełnymi różowymi usteczkami. Z zapatrzenia obudziło mnie delikatne pociągnięcie za włosy. 
-Wybacz, chciałam tylko wyciągnąć Ci liścia z włosów. - Zaśmiałem się, widząc, że ona też ma ich pełno. Ze liści pełno, nie włosów. 
-Ciekawe skąd one się tam wzięły?- "zamyśliłem" się
- Mnie się pytasz? Nie mam pojęcia. - zaśmiała się i pocałowała mnie w policzek. - Dziękuję za ten cudowny czas, ale mam prośbę. - pokiwałem głową, dając znak aby mówiła dalej. - Czy mógłbyś ze mnie zejść? Jesteś trochę ciężki i coś mi się wbija w plecy. - uśmiechnęła się niewinnie. 
- A tak... jasne. Sory. - zarumieniłem się, wyciągnąłem ręce z pod jej koszulki i wstałem z niej. Pomogłem wstać Alex i razem poszliśmy do domu. 
- Może pooglądamy jakiś film? - zaproponowałem 
- Wiesz, jestem trochę zmęczona. 
- A może pójdziemy do Ciebie i zagram Ci piosenkę która ostatnio napisałem?
- Ooo! Pewnie!- klasnęła w dłonie, po czym złapała mnie za rękę i porwała na górę w stronę swojego pokoju.  Dziewczyna ułożyła się na łóżku i wsłuchiwała się w piosenkę, którą niedawno skończyłem.  Sam nie wiem kiedy, ale dostałem takiej weny, że powstała piosenka.  Śpiewałem jej Stay with me i patrzyłem jak powoli zasypia. Kiedy już myślałem, że śpi odłożyłem jej gitarę i kierowałem się do drzwi. 
- Zostań ze mną dziś. - odwróciłem się w jej stronie po tym jak sennie zacytowała kawałek mojej piosenki. 
-Z przyjemnością. - odpowiedziałem i położyłem się obok blondynki. Położyłem się na boku i objąłem ją ranieniem, a ta wtuliła się w mój tors. Sam nie wiem czemu ale spodobało mi się to. Przytuliłem się do niej mocniej i tak oboje zasnęliśmy.


______________________________

Witajcie, po ponad miesiącu. Wybaczcie, za tak długa przerwę! Obiecujemy, że bez uprzedzenia nigdy więcej takowa się nie zdarzy! Obiecujemy! I proszę nie winić Reni o to, że tak długo nie było rozdziału bo szczerze to ja zawiniłam. 
Teraz łapcie takie coś. Mam nadzieję, że się spodoba, a jeśli nie to mamy nadzieję, że nas o tym poinformujecie. 
Jeszcze raz bardzo przepraszamy kotecki za taka obsuwę. Wybaczycie? 

Pozdrawiamy i życzymy udanych wakacji! :*
Pysiek i Renia! 

środa, 16 lipca 2014

Libster blog award

Zostałyśmy nominowane do Libster Blog Award prze Ronnie Lynch bardzo dziękujemy <3

Pytania:


  1. W jaki sposób poznałaś R5?
    Renia: Zaczełam oglądać A&A i spodobał mi się Ross no i tak wyszukując o nim informacji natknęłam się że gra w zespole rodzinnym no i potem szukałam ich piosenek i bardzo mi się spodobały, no i wyszło na to że jestem R5er od dobrych dwóch lat :D
    Pysiek: Praktycznie tak jak Renia.  Zaczęłam przeglądać informacje i.... BAM! Ross jest członkiem zespołu R5. Mimo, że nie słucham popu to ich muzyka baaardzo mi się spodobała :) 
  2. Czy lubisz Laurę Marano?
    Renia: Tak, Tak <3 Księżniczka *_*
    Pysiek: Oczywiście! Jest wspaniała i taka prawdziwa, a nie pusta ja większość tych hollywoodzkich  gwiazdeczek. 
  3. Jesteś za Rydellington?
    Renia: Oczywiście, czekam tylko żeby oficjalnie powiedzieli, że są razem :D 
    Pysiek: Lubię tę parę, chociaż boję się, że jeśli będą razem może to wpłynąć jakoś na zespól. 
  4. Jaka jest twoja ulubiona piosenka?
    Renia: Guns N' Roses- Don't Cry,  strasznie ich dużo nie umiem wybrać ;/
    Pysiek: Och. Nie umiem wybrać. Kocham wszystkie piosenki zespołów rockowych i heavy metalowych. Uwielbiam wszystkie piosenki Metallicy, Guns N'Roses, Bullet for my valentine, Rise Against, Dead By April, Red Jumpsuit Apparatus i wielu innych zespołów. 
  5. Krótko opisz siebie.
    Renia: Nieśmiała, skromna, nie pewna siebie.
    Pysiek:  Szczera,  ironiczna, sarkastyczna, empatyczna, altruistka., buntownicza.  A i smiało mogę powiedzieć, że ludzie biorą mnie za wandala (Renia, pamietasz? XD ) 
  6. Jak zaczęła się twoja przygoda z blogowaniem?
    Renia: Wszystko przez moją przyjaciółkę Gabi :P Ona mnie namówiła do założenia mojego pierwszego bloga w życiu :D (http://r5-and-raura-time-to-love.blogspot.com)
    Pysiek:  Kiedyś chciałam spróbować  pisać więc założyłam  własnego bloga. Rozmyśliłam sie i go usunęłam, a  Renia zaproponowała mi współautorstwo. 
  7. Raura vs. Raia.
    Renia: Raura forever <3
    Pysiek: Oczywiście, że Raura!  Raura na zawsze <3  Uważam, że Raia jest bezsensowna gdyż ona jest starsza od Rossa, ma chłopaka, a i co to jeszcze miało być .....? A tak!  Nie dorasta Laurze do pięt. 
  8. Masz rodzeństwo?
    Renia: Tak, trzech braci... Dwóch starszych, a jeden młodszy :)
    Pysiek:  Tak.  Dwie starsze siostry i jedną młodszą oraz dwóch starszych braci i jednego młodszego. Taaaa moi rodzice nie mieli co robić xD 
  9. Kogo z zespołu (R5) najbardziej lubisz? 
    Renia: Wszystkich kocham tak samo, ale jak mam wybierać to Riker <3
    Pysiek:  Wszyscy są wspaniali, ale jak mam być szczera to faworyzuje Rossa  <3 
  10. Jakie masz drugie imię? 
    Renia: Jola :D 
    Pysiek: Sylwia xD 
  11. Czego najbardziej nienawidzisz w ludziach?
    Renia: Fałszywości, Dwulicowości... 
    Pysiek:  Musiałabym się straaaaasznie rozpisać, aby wypisać tu wszystko czego nienawidzę w ludziach.  "Sama mam w sobie 50 odcieni, demonów "  więc nie mogę kogoś "potępiać".  Ale szczerze? Nie lubię kiedy ludzie są egoistyczni. Zawzięci i niedoceniający się. Ludzie fałszywi i osoby które mają tak nudne życie, że zajmują się cudzym budzą we mnie...  odraze? Tak, myślę, że to odpowiednie słowo.  Jest jeszcze wiele tego, ale nie chcę tu nikogo zanudzać. 

niedziela, 8 czerwca 2014

Rozdział 14 "Urodziny" Cz.2

~Narrator~
-Uważaj! - Krzyknął ktoś za Maggie i brunetka zaraz po tym została popchnięta jednocześnie uratowana przed piratem drogowym. Odwróciła się i zobaczyła swoja przyjaciółkę czołgająca się w jej stronę.
- Alex! Alex nic Ci nie jest?- Zapytała z troską w głosie widząc blondynkę z rozwalonym łukiem brwiowym.
-Nie spokojnie. Zagoi się, z reszta bywało gorzej nie? - Szesnastolatka zaśmiała się cicho chcąc, choć trochę rozładować napięcie.- Mniejsza o mnie. Ty! Jak się czujesz? Czemu wybiegłaś z imprezy, myślałam, że dobrze się bawisz? - Mówiła z troską w głosie, jednak blondynce odpowiadała głucha cisza.- Mag? Ej, co się stało?
-Myślałam, że coś.... Że ona mnie, że będzie dobrze... W końcu będzie dobrze, a wyszło jak zwykle. Widziałam, jak.... - Dziewczyna coraz bardziej zachodziła się płaczem.
-Co? Sorry, ale nic nie zrozumiałam. Spokojnie opowiedz, co się stało! - Powiedziała blondynka i objęła przyjaciółkę ramieniem.
- Jak wróciłam z toalety widziałam chłopców jak tańczyli w samych bokserkach na stole.....
- Hahahaha tak, widziałam to i myślałam ze wybuchnę śmiechem. Skisłam normalnie. - Alex zaśmiała się, jednak ucichła spotykając się z groźnym spojrzeniem brunetki. - Sorry. Kontynuuj.
- No wiec po nieudanej próbie ściągnięcia ich z mebla odwróciłam się i chciałam iść do Ciebie, ale wtedy zobaczyłam jego całującego się z jakimś pustakiem.
-Kogo "jego"? - Szesnastolatka dalej nic nie rozumiała, chociaż zaczęła się domyślać. - Czeeeeeeeeekaj chwile! Rikera tak? - Brunetka przytaknęła potwierdzająco głową i zaczęła opowiadać dalej.
-Myślałam, ze on coś do mnie czuje, że może będziemy razem, że pokochał mnie tak samo jak ja jego. Bo w końcu dzisiaj przez cały dzień nie zachowywaliśmy się jak przyjaciele. Nawet zabrał mi wczoraj telefon jak byliśmy na plaży i powiedział, że albo go pocałuje albo urządzenie poleci do wody.- na samo wspomnienie tego wydarzenia dziewczyna uśmiechnęła się promiennie, lecz chwile po tym ten uśmiech znów zakrył potok łez. - Na imprezie tańczyliśmy i nawet się całowaliśmy.
-Sorry, że Ci przerywam, ale wiesz ze sceny wszystko było idealnie widać. Posłuchaj mnie mała, przecież on się upił. Jak my się bawiłyśmy razem to ten poił się alkoholem. - Blondynka próbowała w jakiś sposób usprawiedliwić przyjaciela
- A Ty niby skąd to wiesz, co? Przestań go usprawiedliwiać!- Maggie podniosła się z ziemi i coraz bardziej podnosiła głos.
- Nie podnoś na mnie głosu ok?! Rozmawiałam z Rossem i mi opowiadał!
-Przepraszam. Masz racje A bardzo dramatyzuje. Po prostu zraniło mnie to i tyle.
-Dobra, nie ważne. Chodź wracamy, bo chce mi się spać. - Blondynka podniosła się z ziemi i razem z przyjaciółka udali się do domku. Zaraz po przyjściu do domu poszły do pokoi spać.

~ Piec godzin później~
Kolejny piękny słoneczny dzień w Los Angeles. Miasto już tętniło życiem, a na obrzeżach miasta nasi bohaterowie budzili się z okropnym bólem głowy i wielkim pragnieniem, które potocznie zwie się kacem.
Pierwsi obudzili się Rydel i Ellington. Oboje udali się do kuchni i nie zamieniając ze sobą słowa robili śniadanie.
-Delly posłuchaj ja tak nie mogę! Przepraszam Cię Za to co powiedziałem, nie chciałem, żeby tak wyszło. Proszę wybacz. To boli, kiedy widzę Cie, a Ty się do mnie nie uśmiechniesz. To boli, kiedy przechodzisz obok mnie  obojętnie udając, że mnie nie znasz. To boli, kiedy odzywasz się do mnie tylko służbowo. - Chłopak mówił to z coraz większym żalem w glosie.
-Mnie tez to boli Ell. Ale boli mnie tez to,  że ciągle naskakujesz tak na Matta! Przestań w końcu to robić! Śmieszne jest tu to, że nienawidzę Cię za to, ale jednocześnie tak strasznie lubie!- Pinki wtuliła się w przyjaciela, a on w nią.
- Proszę powiedz to jedno słowo. - Wyszeptał w jej włosy
- wybaczam.- Odszepnęła mu prosto do ucha. Znów pogodzeni przyjaciele dokończyli robić śniadanie dla wszystkich. Teraz sztywna atmosfera odeszła w dal, znów zachowywali się jak dawniej.
Dwadzieścia minut później przy stole byli praktycznie wszyscy. Brakowało jedynie Smith i Marshall.
-Mag, Alex schodźcie już! Śniadanie czeka! - Krzyknął Rocky i zaraz na schodach pojawiła się brunetka, a za nią jej przyjaciółka.
- Boże kochany, co wam się stało?! - Krzyknęli wszyscy, przestraszeni ich wyglądem. Teraz wyglądały jeszcze gorzej. Maggi miała rozdarte łokcie i kolana, a Alex rozcięty luk brwiowy i pozdzierane kolana.
- Eeee to nic takiego! - Alex wyminęła przyjaciół i zabrała się za jedzenie.
-Jak nic takiego?! Patrz się na swoja buźkę! - Powiedział Ross i otarł blondynce zaschnięta krew.
- Daj spokój. Bywało gorzej. Dobra jestem strasznie głodna. Jedzmy! - jak powiedziała wszyscy tak zrobili. Gdy przy stole była prowadzona żwawa konwersacja, jedna osoba milczała. Ta osoba była
owa brunetka.
-Maggie, a Ty, co tak cichutko siedzisz?- Zauważył Riker i złapał dziewczynę za rękę.
-Nie Twój zakichany interes! - Burknęła i cofnęła dłoń.- Nie jestem już głodna. Wychodzę!
-Mag ale zaraz będziemy wracać do domu. - Zawołał za nią Ellington
-Poradzę sobie. - Dziewczyna wyszła pozostawiając prawie wszystkich zaszokowanych jej złym humorem.
-Riker, powinieneś za nią iść. Powinniście porozmawiać. -Alex nakłaniała przyjaciela. Blondyn popatrzył na nią niezrozumiale, ale po chwili również wyszedł
.
~Riker~
O co chodziło Mag? O co chodziło Alex? Czemu akurat to ja mam iść za nią? Czemu musimy porozmawiać? Czy coś się wczoraj na imprezie wydarzyło? Zrobiłem coś nie tak?
Idąc tak i rozmyślając zauważyłem brunetkę siedząca pod palma przy wyjściu z plaży, nawet się nie zastanawiając pobiegłem w jej stronę.
-Mag! Jak dobrze Cię widzieć? Szukałem Cię!
- Weź odejdź, co? Idź do tego plastika. -Odburknęła i nadal wpatrywała się w fale oceanu
-Ok, nie lubię kapryśnych panien, po prostu wal prosto z mostu. Powiedz, co jest nie tak, przywal mi, ale błagam nie karz mi się domyślać.
-Chcesz wiedzieć, co jest?! TY jesteś! Ty i ten plastik, z którym się lizałeś na moich urodzinach! - Mówiła, a właściwie krzyczała wstając z piasku. - A z resztą... Co ja się unoszę? Twoje życie, możesz sobie robić, co chcesz tylko tym razem ja Cie proszę żebyś Ty nie kazał mi się domyślać, co jest po miedzy nami. Całujesz mnie, przytulasz, trzymasz za rękę, ROBISZ MI NADZIEJE, a później robisz to z inna. Mam dość takiego czegoś, mam dość użalania się nad sobą, ale niestety inaczej nie potrafię skoro historia na okrągło się powtarza! - Zrezygnowana z powrotem usiadła, a ja zaszokowany tuż obok niej.
-Mag ja byłem pijany. Nie wiedziałem, co robię. Też nie wiem dokładnie, co jest po miedzy nami. Wiem, ze nie jesteś mi obojętna i że nie jesteś tylko moja przyjaciółka.... Nie wiem dokładnie, co czuje. Teraz proszę Cie tylko o wybaczenie skoro naprawdę zabolał Cie ten widok.
-Nie coś ty, w ogóle mnie nie zabolał, całujesz się na MOICH urodzinach z jakąś typiarą, no, ale dobra wracając, sama nie wiem czemu aż tak bardzo i czemu aż tak to przyjęłam. Ja tez Cię przepraszam za te moje "kaprysy" - powiedziała z kwaśnym uśmiechem robiąc cudzysłów w powietrzu.
-Oni pojechali już do domu, to, co my tez wracamy? Co Smith, to, co powiesz na dluuuuuuuuugi spacerek do domu? - Dokuczałem jej, chciałem ją, choć trochę rozbawić choćby swoją głupota
-A ja na to jak na lato Lynch. - Wystawiła mi język i ruszyła na przód.

~Maggie~
-Moooooooje noogi! - Marudziłam już tak chyba z piętnaście minut. -Riker... Riker? RIKER!! - Wrzasnęłam mu do ucha, a ten zdenerwowany zapytał
-Co Maggie, co?!
-Daleko jeszcze? - Zapytałam z chytrym uśmieszkiem.
-Nie....
-Daleko jeszcze?
-Nie! - Blondynek stawał się coraz bardziej podenerwowany. Skąd wiem? Ach ta zdradziecka żyłka na szyi i czerwony kolor na policzkach
-Daleko jeszcze?
-TAK MAG! TAK DALEKO!
-Ale moje nogi.. - Powiedziałam smutna. Wtedy blondyn  kucnął przede mną, żebym mogła wskoczyć na jego plecy i tak właśnie minęła nam droga na przystanek. Stamtąd łapaliśmy już stopa. Z początku nikt  nie raczył zatrzymać auta, ale po dłuższej chwili zatrzymała się czarna Audi Q7 . Przednie szyby się otworzyły, a tam zauważyliśmy.... Ciocie Anne?
-Anna? A co  Ty tu  robisz? - Zapytałam zdezorientowana
- Alex  powiedziała, że pewnie wracacie pieszo, a z racji tego, że robi się późno  i  mieszkamy na drugim końcu miasta pomyślałam, że po was wpadnę, a teraz wskakujcie. - Jak kobieta rozkazała tak zrobiliśmy. Droga minęła nam spokojnie. Kiedy jednak weszliśmy do budynku zobaczyliśmy przyjaciół oblegających kanapę jednak było widać, że są czymś zdenerwowani. Gorączkowo wpatrywali się w monitor laptopa Matta.
- Cooooo jest? - Przeciągnęłam ostatnia samogłoskę z niepewnością w glosie. Razem z Rikerem podeszliśmy do komputera i zerknęliśmy na niego. Jedyne, co teraz nasuwało mi się namysł to właśnie to, że to są chyba jakieś jaja! Ukryta kamera czy co?! Chciałam coś powiedzieć, jednak mój towarzysz wyjął mi to po prostu z ust.
- O ja pier**le!

___________
Jejku.... Jest mi strasznie wstyd i smutno. Strasznie was zaniedbałyśmy i bloga również, ale błagam spróbujcie zrozumieć. Koniec roku szkolnego i trzeba popoprawiać oceny. Ja na szczęście mam juz spokój, jeszcze pozostaje czekać na nasza kochana Renie <3.
Mam nadzieje, ze wam sie spodoba, a jak nie to ... Nie wiem. Po prostu wtedy wyraźcie swoja SZCZERA opinie. Jeśli macie jakieś uwagi, zastrzeżenia, prośby czy co kolwiek to śmiało pisać w komach, na gg albo e-mail.
Pozdrawiamy Pysiek i Renia :*

środa, 14 maja 2014

Rozdział 14 "Urodziny" Cz. 1

~Narrator~
Przez te pięć dni przyjaciele nie mieli chwili wytchnienia, gdyż, co chwile trzeba było dopracowywać coś na imprezę. W końcu nadszedł ten wyczekiwany dzień przez wszystkich mianowicie: 15 lipiec.
Zegar wybił godzinę dziesiątą. Uradowana Maggie wybiegła ze swojego pokoju zmierzając w kierunku sypialni swojej najlepszej przyjaciółki, żeby pochwalić się, że w końcu skończyła osiemnaście lat! Weszła  do jej pokoju, ale niestety nie zastała tam blondynki. Zeszła na dół, tam też nie było Alex, ani ciotki Anny. Dziewczynie zrobiło się bardzo przykro, że nikogo nie ma  w domu.  Pomyślała, że wszyscy ją olali, ale nie miała pojęcia, że Alex, Ciotka Anna z Lynchami i Ratliffem od godziny ósmej są już w domku na plaży i szykują wszystko do imprezy niespodzianki. Brunetka postanowiła pooglądać telewizję, przeszukała wszystkie programy i znalazła kanał, na którym leciał jeden z ulubionych filmów Alex, mianowicie „October Baby”.  Podczas filmu po policzkach dziewczyny ciekły łzy, ale gdy film się skończył Maggie kompletnie nie wiedziała, co ma ze sobą zrobić. Postanowiła pójść do swojego pokoju i zanurzyć się w lekturze ulubionej książki, czyli „O krok za daleko”. 
Dziewczyna uważa, że czytanie książek w każdej wolnej chwili to jest zanurzenie się w świecie wyobraźni proponowanym nam przez kogoś innego, przez autora i oderwanie się na jakiś czas od szarej rzeczywistości.

~Oczami Alex~ 

Od rana do czternastej na nogach. Jestem pa-dnę-ta! Ale czego nie robi się dla przyjaciółki? 
-Alex, weź Rossa i jedźcie do Mag, pewnie umiera z nudów.- zaproponowała Delly
- A może ja z nią pojadę?- Rocku wystąpił przed szereg i już chciał łapać za kluczyki.
-NIE! Po pierwsze Rydel kazała wziąć MNIE, nie ciebie, a po drugie jesteśmy tu moim autkiem.- ok o co im chodzi? Serio, nie mam pojęcia.
-Dooobra? No to chodź Ross.- złapałam blondyna za rękę. - Pa wszystkim. Widzimy się o dziewiętnastej- krzyknęłam wgłąb domu i trzymając blondyna za rękę udaliśmy się do auta. Usiedliśmy wygodnie, zapieliśmy pasy i ruszyliśmy. Z domku na plaży do domu mojej cioci, a teraz i naszego jedzie się godzinę. Oznacza to wspaniała podróż z... Rossem. Sama nie wiem czemu ale krepuję się przy nim. Zaczęłam miętolić swoją pieszczochę. Moje ręce powoli robiły się wilgotne. Czemu? Co się dzieje?!
- Czemu siedzisz tak cichutko? - zapytał na chwile odrywając wzrok od jezdni i przenosząc go na mnie. 
- Ja? Ymmm..nooo... a tak jakoś...- odpowiedziałam wymijająco.
- Nie ufasz mi prawda? - w oczach blondyna, jak się tak przypatrywałam, gdzieś można było dostrzec smutek? Dlaczego?
- Nie, że Ci nie ufam... po prostu nie jestem do Ciebie tak bardzo przekonana jak...
-Do Rocky'ego..- dopowiedział za mnie i znacząco pokiwał głową.
-Przepraszam.- powiedziałam i spuściłam głowę. Wtedy poczułam czyjś dotyk na mojej lewej ręce. Podniosłam głowę i zobaczyłam uśmiechniętego Rossa trzymającego moją dłoń. Było mi bardzo przyjemnie. Czas się do niego zbliżyć i spróbować mu zaufać.Odwzajemniłam jego uścisk, a na twarz chłopaka wkradł się jeszcze większy uśmiech. 
- W tym radiu nie leci nic dobrego.- odparła blondyn wsłuchując się w to.... coś. Krótko mówiąc cała piosenka jest o seksie... fest! 
- Poczekaj. - uśmiechnęłam się chytrze i wolną ręką wyciągnęłam iphone z kieszeni.Podłączyłam go do odtwarzacza i już po chwili w aucie rozniósł się anielski głos Jamesa w piosence Metallicy- Nothing Else Matters. Kocham tą nutę! Rossowi chyba też się spodobała bo uśmiechnął się do mnie promiennie i zaczął podśpiewywać razem ze mną. 
- Powiesz mi swoje ulubione zespoły?- zapytał przymrużając jedno oko. Bał się czy co?
-Przecież byłeś u mnie w pokoju.- zaśmiałam się 
-No, tak ale chcę wiedzieć dokładnie. 
-No więc Metallica, Guns N'Roses, Red Jumpsuit Apparatus, Dead by april, Bullet for my valentine, ogólnie rock i.... WY. W sensie R5. Tak wiem, wiem to dziwne ale cóż... bywa. - zaśmiałam się, a Ross jeszcze bardziej ścisnął moją rękę i delikatnie ją uniósł. Trzymając moją rękę, końcówkami swoich palców zmienił biegi. To słodkie, że nawet na chwile nie chciał jej puścić. 
- To nie jest dziwne, tyko... urocze. - nie wytrzymałam, sama nie wiem dlaczego odpięłam pas i dałam chłopakowi buziaka w policzek. 
-Już nigdy więcej go nie umyję!- krzyknął, a ja się zaśmiałam. Dalsza droga minęła nam na poznawaniu się bliżej. Zaskakujące, trochę już jesteśmy w Los Angeles, a ja nawet nie wiedziałam, że Ross na żółte ściany w pokoju i, że ma plakat Metallicy w garderobie. Po prostu szok! 
- No to jesteśmy.- blondyn zaparkował swoją audi tt i dopiero teraz puścił moją dłoń, żeby wyciągnąć kluczyki ze stacyjki. Wyszedł z auta pierwszy i otworzył mi drzwi. 
-Dziękuję.- uśmiechnęłam się i udaliśmy się do naszego domu. 
-Maggie! Hallo, jesteś? - nic, odpowiadała mi głucha cisza. Popatrzyłam na blondyna i razem znowu trzymając się za ręce weszliśmy po schodach. Drzwi do pokoju naszej przyjaciółki były uchylone. Otworzyliśmy je szerzej i weszliśmy do środka. Na łóżku leżała brunetka pogrążona w świecie wyobraźnie, że słuchawkami na uszach. Po chwili podniosła wzrok z nad książki, pewnie poczuła się obserwowana. 
Na mój i blondyna widok zdjęła słuchawki i zlustrowała nas wzrokiem, który zatrzymał się na naszych dłoniach. Zrobiła brewki, a ja kiedy zaczaiłam o co chodzi odskoczyłam od Rossa jak oparzona. 
- Dawaj, szykuj się jedziemy na wycieczkę. Jesteśmy już tyle w Los Angeles a nie widziałyśmy nic oprócz plaży i drogi do domu Lynchów.
-Dobra, nie gorączkuj się. Gdzie jedziemy?
-Nie mam pojęcia. Ross pokaże nam najciekawsze miejsca, prawda?- zapytałam robiąc maślane oczka.
-Heh, no jasne. To ja poczekam...- nie dałam mu dokończyć 
-Maggie niech się przygotuje, a my chodźmy do mojego pokoju, no chyba, że wolisz...
-Nie, chodźmy do Ciebie.- i już po chwili znajdywaliśmy się w moim pokoju. - Wciąż nie mogę uwierzyć, że jesteś instrumentalistką. 
-Czemu? Aż tak trudno w to uwierzyć?
-Nie, tylko tak po prostu. - odpowiedział drapiąc się po karku. 
-Doooobra? To ja idę się przebrać, a Ty... Ty niczego nie dotykaj. - rzuciłam na odchodne i weszłam do łazienki. 

~ Oczami Rossa~

Alex i Mggie to świetne dziewczyny. Nie wiem jak mogłem być taki głupi, przecież one nawet na oszustki nie wyglądały. Eh, tak, to własnie Ross i jego głupi tok myślenia. Kolejne pytanie jakie odbija sie w moich myślach to: Kim jest dla mnie Alex? Blondynka jest świetna, mądra, utalentowana i ma zamiłowanie do muzyki. Rzec można wręcz, że to mój ideał, ale problem stanowi mój brat. To jemu dziewczyna bardziej  ufa, to z nim spędza więcej czasu. Ehhh głupie to  wszystko. Wstałem z łóżka i zacząłem rozglądać się po pokoju. Nad łóżkiem wisiały plakaty, w rogach instrumenty, na regałach były książki i płyty jej ulubionych zespołów. Nawet był tam nasz Louder! Krótko mówiąc nic się nie zmieniło odkąd byłem tu pierwszy raz. Chociaż nie. Na ścianie wisiała wielka antyrama a w niej zdjęcia. Z Maggie, Mattem, moim rodzeństwem i ze MNĄ! Nad zdjęciami był napis "Best Friends Forever", to słodkie. 
- Dobra no to możemy iść. Mag już pewnie czeka..- dziewczyna wyszła z łazienki w krótkich szortach, luźnej koszulce z napisem " You only live once"  i czarnych martensach. Wyglądała świetnie. Wyszliśmy z jej pokoju i zeszliśmy na dół gdzie czekała już Mag.
-No nareszcie, ile można czekać!- burknęła zła. Brunetka była ubrana w luźną bluzkę z napisem "YOLO", krótkie spodenki i converse. Zmówiły się czy co? 
- To gdzie najpierw chcecie jechać?- zapytałem
-Nie wiemy. Ty nam pokaż co najciekawsze w słonecznej Cali. - powiedziała Mag i razem z blondynką wyszły z domu. Brunetka zamknęła drzwi na klucz i wsiedliśmy do mojego auta. Jeździliśmy po LA, chodziliśmy po plaży, mamy zdjęcia z Hollywood. Ogólnie czas minął nam na super zabawie. Zbliżyliśmy się z dziewczynami do siebie. Mogę oświadczyć, że ten dzień zapisuję do jednego z najlepszych w moim życiu. 
-To gdzie teraz moje drogie panie?- zapytałem dostojnym głosem. Dziewczyny popatrzyły po sobie i nagle uśmiechnęły się znacząco. O nie, nie, nie tylko nie...
- ZAKUPY!!- wykrzyknęły obie    .... zakupy. Dopowiedziałem sobie i pacnąłem się w czoło. Droga do centrum nie dłużyła nam się. Ja prowadziłem, a dziewczyny konsultowały po między sobą co kupić. Ach te kobiety. Nie wiem jak Riker wytrzymuje z Delly na zakupach. 
~ Jakiś czas później~ 
-Iiiileeee jeszcze?- marudziłem tak już od dobrych dziesięciu minut. Złaziliśmy praktycznie całą galerie, a dziewczyny kupiły sobie tylko buty. Alex jak to ona czerwone martensy, a Maggie czarne szpile. 
- Nie marudź. Jeszcze jeden sklep. - brunetka weszła do niego, a Alex podeszła do mnie.
-Jeszcze tylko jakaś sukienka. Przecież na swoją osiemnastkę nie może iść w byle czym prawda? Później sobie ode mnie... znaczy od nas odpoczniesz. - puściła mi oczko i weszła za przyjaciółką do sklepu.
- Ale ja nie chcę odpoczywać od was, tylko od.... tych sklepów.- szepnąłem i również wszedłem tam gdzie dziewczyny. 
Pół godziny, tysiąc przymierzonych kiecek i wreszcie ta idealna. Mag piękna czerwona sukienka do połowy ud, a Alex tradycyjna czarna sukienka przed kolana. Ładnie i schludnie, wręcz idealnie. Nagle do blondi zadzwonił telefon, odeszła na bok i zaczęła rozmawiać jedyne co można było usłyszeć to jej zdenerwowany głos. 
-Mag, nie przebieraj się! Płacimy i musimy jechać!- krzyknęła i popatrzyła na mnie. Chyba wiem o co chodzi. 
- Tak, bo jest takie miejsce jedno, a za niedługo będą zamykać i chcę wam je koniecznie pokazać. 
- No ok?

~Oczami Maggie~

Ross i Alex zachowywali się dziwnie, nawet bardzo. Najpierw te ręce, tajemniczość, dziwne zachowanie. Może są razem i chcą to ukryć? Nieee to głupie, Alex na pewno by mi o tym powiedziała. Jechaliśmy i jechaliśmy, aż w końcu stanęliśmy. 
-Plaża? To jest to co tak "bardzo" chciałeś nam pokazać?- zapytałam i popatrzyła na niego groźnie. 
- A co nie podoba Ci się? Pfff! - ta, jak to Lynch udał obrażonego. Zupełnie jak jego starszy, kochany, uroczy, boski, seksowny braciszek. Ach Rikeer. Ygh, dobra Mag ogarnij się. Znowu się rozmarzyłaś! 
- Maggie, nie obrazisz się, jak Cię zostawimy? Muszę porozmawiać o czymś z Rossem. - aha, czyli nie dość, że zapomniała o moich urodzinach, byłam olewana przez nią i resztę też chce jeszcze mnie zostawiać dla.... Rossa? 
- Nie nie oczywiście, że nie! Jak bym mogła!- wymusiłam uśmiech, ale z tej plątaniny uczuć jakie gotowały się w mnie, na mojej twarzy wymalował się grymas. No i znowu zostałam sama...
- Szczęśliwej osiemnastki Mag!- szepnęłam sama do siebie i kopnęłam piasek. No nic, nie zostało mi nic innego, żeby przejść się po plaży, bo od domu jestem baardzo daleko. Idąc tak przed siebie zobaczyłam bardzo śliczny i duży domek letniskowy. Ku mojemu zdziwieniu był otwarty. Podeszłam bliżej i weszłam do środka. Dziwne. Wszędzie było ciemno, a światło wpływało do środka tylko przez otwarte drzwi. 
- Halo!! Jest tu ktoś?- krzyknęłam wgłąb domu. Nagle zapaliły się światła. Moi przyjaciele i kilka nieznanych mi osób wyskoczyło ze swoich kryjówek i jak jeden mąż wszyscy krzyknęli "Wszystkiego najlepszego osiemnasteczko!" Po moich policzkach mimowolnie spłynęły łzy. Łzy szczęścia. 
-Myślałaś, że bym o Tobie zapomniała?! Nigdy w życiu złotko. - pierwsza podeszła do mnie Alex, wręczyła mi prezent i uścisnęłyśmy się. Następna była Rydel, zrobiła to samo co Al. Życzenia, prezent i uścisk. Następni byli chłopcy. Nie powiem, ich życzenia były... dziwne. Na końcu przyszedł Riker. 
- No już chyba nie pasuje, żebym mówił do Ciebie maleńka. Teraz będziesz moją małą. - dał mi buziaka w policzek. Awww słodziak. - Maggie, życzę Ci, żebyś była szczęśliwa, bo dla mnie to najważniejsze!- tym razem mnie przytulił, a ja wtuliłam się w niego jak w misia. Długo trwaliśmy w uścisku. Oderwaliśmy się od siebie kiedy usłyszeliśmy głos Pinki. 
- Mag, zawsze chciałaś, żeby R5 zagrało na Twojej imprezie. Proszę, marzenie się własnie spełnia. - na scenę wszedł zespól. Na pierwszy ogień poszło Cali girls, później I want you bad, swoją drogą na tej piosence miałam wrażenie, że Ross i Rocky rywalizują po między sobą . Oboje wpatrywali się w Alex, uśmiechali się do niej, a sobie posyłali zabójcze spojrzenia. Wyglądało to prze komicznie. Następna piosenka to One Last Dance, ale wtedy Riker poprosił Alex i szepnął jej coś na ucho. Co oni kombinują? No, na odpowiedź długo czekać nie musiałam.  Moja przyjaciółka grała na basie blondyna, a on sam zszedł ze sceny.
- Mogę prosić panią do tańca?- zapytał kłaniając się przede mną i podając mi dłoń. 
-Możesz. - przytaknęłam chłopakowi i zaczęliśmy tańczyć. Dokładnie tak samo, jak wtedy u mnie w pokoju. Tylko teraz było troszeczkę inaczej. Teraz po między nami była chemia. Teraz czułam się ja księżniczka. CHWILO TRWAJ! Niestety piosenka się już skończyła, ale my nie przestaliśmy się kołysać. Jak zahipnotyzowani wpatrywaliśmy się w swoje oczy. Jakbyśmy oboje na siłę próbowali w nich coś znaleźć.
- No więc specjalnie dla naszej pary. Proszę państwa Red Jumpsuit Apparatus- Your Guardian Angel.- i z głośników znów wypłynęła ta cudowna melodia. Teraz było zupełnie jak wtedy w pokoju. Nagle, nie wiem co mi, jemu, nam odbiło. Zbliżaliśmy się do siebie i w końcu bam! Pocałowaliśmy się. Było cudownie, a nasz pocałunek z delikatnego i nieśmiałego przeradzał się w namiętność, stawał się zachłanny.  Po wpływem tych emocji rozwarłam wargi, a on? On to wykorzystał. Już po chwili nasze języki złączyły się i badaliśmy wnętrza swojej jamy ustnej.  Wraz z końcem piosenki oderwaliśmy się od siebie. Myślałam, że będzie niezręcznie, ale tak nie było. Było naturalnie. Blondyn popatrzył na mnie, uśmiechnął się i znów przytulił. Moim marzeniem było teraz to, aby to wszystko nie okazało się tylko cudownym snem! 
- Dobra ludzie teraz mamy czas naaaaa... werbelki proszę - na prośbę Rossa, Ell zaczął grać-... naaa BITWĘ TANECZNĄ! Proszę dobrać się w pary. Istny chaos. Każdy biegał po sali, żeby dopaść kogoś fajnego. Ja byłam z Rikerem, jako, że chłopcy wciąż rywalizowali o względy mojej przyjaciółki to Ross i Rocky byli razem, Alex była z Rylandem, a Delly z Ellem. Biedny Matt, już pędził jak na skrzydłach do Delly, ale perkusista go ubiegł.  Zaczęła się walka. Najpierw każdy trzymał się swojego konkurenta, ale później wszystko przerodziło się w jedną wielką choreografię. Tańczyliśmy do piosenki Red Jumpsuit Apparatus- Choke. Gdy piosenka się skończyła Alex i Ross praktycznie się całowali, stykali się nosami i dzieliły ich milimetry.  Ell trzymał Rydel na rękach i się przytulali, a ja? Można  powiedzieć, że leżałam na Rikerze. Było gorąco. Później przyszedł czas na picie. Ja i Alex nie piłyśmy dużo, ja nie chciałam, a blondynka nie mogła. Godzinę później goście byli już ledwo przytomni, a ciotka Anna pojechała do domu, twierdząc, że jesteśmy dorośli i, że sobie poradzimy. Jaaasne.
- Alex, ja idę do toalety, patrz tu na wszystkich. - dałam komendę przyjaciółce i poszłam. Po moim powrocie nic się nie zmieniło, no może oprócz tego, że teraz więcej osób leżało śliniąc się na podłodze, chłopcy uprawiali striptiz w samych bokserkach na stole,... chwila co? 
-Barany złaźcie! Oszaleliście?! 
- Misiu pysiu to dla Ciebie! - krzyknęli i zaczęli mi tu machać swoimi tyłkami przed nosem. Aaaa to nie na moje nerwy, róbta co chceta! Odwróciłam się z zamiarem podejścia do Alex, ale zobaczyłam coś, co zrujnowało mi wszystko! Do oczu napłynęły mi łzy, a widoczność stawała się ograniczona. Riker, ten który całował mnie, ten który traktował mnie dzisiaj jak swoją dziewczynę, ten dla którego moje szczęście było takie "ważne" teraz lizał się z inną i to jeszcze z takim pustakiem! Czym ja sobie zasłużyłam?  Kiedy już miałam nadzieję, że po tych wszystkich latach męczarni w Nowym Jorku spotka mnie coś dobrego, kiedy już spotkało nagle wszystko musiało się posypać?  Live is Brutal! Nie mogłam na to dłużej patrzeć. Wybiegłam z domku i tak nikt nie zwrócił na to uwagi. Przebiegłam przez plażę, a później na jezdnię. Z powodu mnóstwa łez w oczach, rozmazanego tuszu i obłędzie w myślach nie zauważyłam pędzącego w moją stronę auta. 
- UWAŻAJ!! 


__________

KOMENTUJESZ-MOTYWUJESZ 
No heeej :D tak wiemy, znowu późno, ale dobrze wiecie jak jest. Mamy nadzieję, że wam się podoba. Dzisiaj niestety tak krótko bo jutro sprawdzian z fizyki i kartkówka z matmy także wiecie makabra, a Renia? Renia też ma naukę, więc wybaczcie mi, nam taka beznadzieję.
Trzymajcie kciuki :)

Trzymajcie się ciepło!!

Pysiek i Renia :* 

sobota, 3 maja 2014

Reklama

Zapraszam na bloga, w prawdzie jest dopiero prolog, ale zapowiada się ciekawie :)

http://lovemeagainabouthstory.blogspot.com/


POLECAM TEŻ BLOGI NA KTÓRYCH PISZE MOJA PRZYJACIÓŁKA <3
~Renia

PS: Dopiero teraz zobaczyłam, że komentarze z anonima są wyłączone, już zmieniłam tak jak weryfikacje obrazkową :) 

Rozdział 13: "Przeklęta pikawka!"

~Narrator~
Alex, Matt, Rydel, Rocky, Ross, Ellington, Riker i Ryland siedzieli w salonie i oglądali film, kiedy do domu wpadła zdyszana Maggie. 
- Eeeej! Co jest? Psy Cię goniły czy co?- Zapytał Ratliff widząc dziewczynę. 
- Nie. Riker sprawdzałeś Twittera? A tak poza tym to siemka wszystkim. 
- Emmm nie, nie sprawdzałem. A co?- Zapytał zdezorientowany blondyn
- A to, że mówiłam, żeby nie dodawać tego zdjęcia. Widziałeś komentarze? Teraz wyjdę na ulicę, to boję się, że twoje fanki mnie za kamieniują!- brunetka stawała się coraz bardziej zdenerwowana 
- Uspokój się! Jakie zdjęcie?- Dopytywała się Alex
- Ygh, no bo kiedyś graliśmy w grę taneczną i jak ja tańczyłam, potknęłam się i Rik mnie złapał. Delly akurat wtedy chciało się fotki cykać, więc zrobiła nam zdjęcie, a później wybłagała razem z blondynem, żeby je udostępnić!
- No i tyle? Dlatego jesteś taka zła?- Odezwał się dotąd milczący Matt
- Ross, przynieś laptopa.- Brunetka zwróciła się do osiemnastolatka. Jakiś czas później dziewczyna była zalogowana na swoim koncie i szukała danego posta. 
- "Co to za plastik kręci się koło mojego Rikusia?! ", "Spadaj laleczko od mojego męża!", "Pfy! I co on w niej widzi? Ani to dupy, ani cycek nie ma!", " Riker jest mój! I radzę ci się od niego odsunąć. Pożałujesz ZŁOTKO!"  Mam czytać dalej te zacne hejty na mą osobę? 
- Ymmm nie, myślę,  że już wystarczy.- Powiedział zmieszany Rocky.- Ale patrz! Są też pozytywne : "Słodko razem wyglądają", " Wyglądają na zakochanych", " Słodzizna", " Czyżby tworzyła nam się nowa para? "Riggi w drodze!", " Od dziś ich shippuję!"- z każdym przeczytanym komentarzem bruneta Mag i Riker rumienili się coraz bardziej.
-Ooooo proszę! Ja też od dzisiaj shippuję Riggi! To takie szłodkie przezwisko. I co was tak na rumieńce wzięło?- Wypytywał rozbawiony Ell
- Zamknij się cymbale! A Ty Mag nie przejmuj się tymi komami. To fanki, a one zawsze tak piszą. Kiedyś dodałem zdjęcie z kuzynką, to moje fanki napadły ją po drodze do sklepu.- Riker zaczął tłumaczyć przyjaciółce całą sytuację, ale widząc jej minę gdy usłyszała ostatnie zdanie szybko dodał - Emmm nie chcę Cię dobijać. Po prostu złapały ją i.... iiii, i wtedy poprosiły o autograf! Tak! Autograf... 
- Super wymówka. Serio autograf? - Szepnęła bratu do ucha Delly. 
- Riker ma racje. Zawsze jak fanki zobaczą z nami jakąś dziewczynę będą hejty, ale trzeba to olewać, bo inaczej się zwariuje.- Dopowiedział Ross. 
- Po pierwsze: taa, Riker lepszej wymówki nie miałeś? Autograf serio? A po drugie: Czaimy. Takie są konsekwencje i nie będziemy sie przejmować głupimi docinkami ludzi na poziomie piątej klasy podstawówki. " Riker to mój mąż!". Błagam, jaki dorosły i dojrzały człowiek tak mówi. Widać, że to jakieś mało laty. A dzieci się Mag chyba nie boisz?- po swoim monologu Alex popatrzyła po towarzystwie. Każdy był zdziwiony (?).- Noo co? Coś źle powiedziałam? 
- Nie. Wszystko powiedziałaś tak. Masz rację kochanie. Dziękuję. - Brunetka przytuliła swoja przyjaciółkę, a pozostali się rozczulili.
- widzicie, jaka mam mądrą kuzynkę?- Zapytał Matt
- A ja przyszłą żonę. - Dodał Rocky, a wszyscy spojrzeli na niego z wielkim zdziwieniem.
- Co?!- Zapiszczał Ross - Jaką żonę?? Co? Ale... Alex? To wy jesteście razem?
- Hahahahah nie głuptasku! Jesteśmy tylko przyjaciółmi. - Blondynka zaczęła się tłumaczyć.
- Ej dobra, ale wracamy do mnie. Riker sprostujesz to wszystko? Nie wiem, napisz, że jesteśmy dobrymi przyjaciółmi czy coś.
- Dobrze. Jeśli tak Cię uszczęśliwię. - Odpowiedział blondyn
- Ooooo, jakie to słodkie.- Zawył Ellington przytulając się do Rossa
- Stary chyba Ci się strony pomyliły. Przytulaj Rocky'ego nie mnie.- Osiemnastolatek pchnął przyjaciela w stronę swojego brata.
- Ej dobra, a może coś pooglądamy?- Odezwała się Pinki wtulając się bardziej w Matta, który obejmował dziewczynę. Ellington nie był z tego zadowolony.
- Jasne, ale co, bo jakoś nie mam pomysłu.- Odezwała się Mag
- O o o! Ja mam, ja mam! - Krzyczała pobudzona Alex.- Może "Never". Film jest tak jakby o Metallice. Są w nim ich koncerty i w ogóle. Mam ścieżkę dźwiękową z tego filmu i słyszałam, że jest fajny. To, co? Oglądamy?
- Ale Ty masz fazę na ten zespół.- Zaśmiał się Matt
- Kuzynku kochany to jest najlepszy zespół EVER! Tak samo jak Red Jumpsuit Apparatus, Guns N' Roses, Bullet for my Valentine! Prawda Mag?
- Potwierdzam! Noo, więc oglądajmy.

~PÓŁ GODZINY PÓŹNIEJ~

Wszyscy z zaciekawieniem oglądali film, kiedy nagle Alex przypomniała się bardzo ważna sprawa.
- Ej wiecie, może pójdę po popcorn?- Zapytała
-Tak, tak jasne. Cii nie przerywaj. - Odezwał się, Ratliff machając dłonią do dziewczyny, ale wciąż nie odrywając wzroku od telewizora.
- Riker chodź pomożesz mi.
-Po co? -- Zapytał
-RIKER!
- Dobra już biegnę. - Blondyn podniósł się z podłogi i poczłapał za blondi

~ Alex~
-Czemu mnie odciągasz od tv? Serio ten film jest fajny.
- Ha! Mówiłam!- Krzyknęłam usatysfakcjonowana.- Wracając. Riker za pięć dni są osiemnaste urodziny Smith, a my nic nie mamy konkretnego. Tak sobie teraz przypomniałam. Mógłbyś ją gdzieś wyciągnąć, a ja z resztą wszystko zaplanujemy? Później zostaniesz o wszystkim powiadomiony. Wiesz chodzi o to, żeby ona niczego nie podejrzewała. Ok?
- Jasne! Da się zrobić. Już mam nawet plan gdzie ją zabiorę. Ile ma nas nie być?
- Jak najdłużej dasz radę ją zatrzymać przy sobie. Przyjąłeś rozkaz żołnierzu? - Zapytałam przyjaciela tonem takim jak w wojsku, na co zaśmiał się pod nosem
- Tak jest generale! - Zasalutował i wyszedł z kuchni, a ja żeby nie wzbudzić podejrzeń nasypałam popcornu do miski i również wyszłam. Usiadłam obok Rocky'ego i Rikera.  Brunet delikatnie objął mnie ramieniem(?) A ja lekko szturchnęłam blondyna łokciem, aby zaczął działać. Ciągle czułam na sobie czyjeś spojrzenie. Odwróciłam głowę i zobaczyłam Rossa wpatrującego się we mnie i Rocky'ego ze złością. Tak w ogóle, o co mu chodzi? Nie potrafię rozgryźć tego gościa. Najpierw nie może nas znieść i jest strasznie podejrzliwy, teraz jest taki milusi i  ogóle taki inny niż na początku. Troszczy się, jest miły. Czyżby jakiś plan? A może po prostu litość? Jak tak to jej nie potrzebuję? Mam dość tego, że każdy się nade mną lituje. Z letargu wyrwał mnie głos Rikera.
-Maggie, może pójdziemy się gdzieś przejść? Nie chce mi się już oglądać, a chciałbym z Tobąporozmawiać.- Moja przyjaciółka patrzyła chwile na niego w zastanowieniu. Pewnie myślała, o czym takim chce pogadać. Po chwili jednak sie zgodziła. Para ubrała się i wyszła z domu.
A ja? Ja wyrwałam się z uścisku Rocky'ego, złapałam za pilota i wyłączyłam telewizor. Moje poczynienie było nagrodzone wspólnym buczeniem i słowem – Eeeej.
- Oj dajcie spokój! - Krzyknęłam. - Baranki wiecie który dzisiaj? - Zapytałam, a przyjaciele popatrzyli na mnie jak na kosmitkę. Zaraz patrzę, każdy z telefonem sprawdza na wyświetlaczu datę. No ludzie!
 - Ymmm no 10 lipiec. - Pierwszy obudził się Matt.
- O i ciul! Za pięć dni osiemnastka Mag! - Krzyknęła Rydel.
- Ding ding ding!- Mówiłam pukając palcem wskazującym w czubek swojego nosa.
- To już za piec dni, a my nic konkretnego nie mamy. Załatwiłam nam czas i wygnałam Rikera, żeby wyciągnął gdzieś Maggi, więc słucham, jakie macie propozycje?
-O o o! Możemy zrobić taki survival! Na przetrwanie. Dobra zabawa będzie. - Taki właśnie pomysł miał Ryland
- Taaaak! I do tego w lesie. I słodycze będą nagrodą! - Krzyknęli jednocześnie Rocky i Ell. Popatrzyli na siebie i przybili sobie jakieś dziwne żółwiki.
Wow ich mozgi na seria nadają na tych samych falach.
-Chłopaki! Taka impreza to chyba idealna dla was, a nie Mag! DZIEWCZYNY!
-Fine! Nie to nie!
- oho. Czyli foch. Rocky złotko chyba się na mnie nie obrazisz prawda?- Zapytałam ze słodziutkim uśmiechem. Chłopak tylko spojrzał na mnie spod byka. Ok, czyli trzeba wyciągnąć ciężkie działa. Podeszła do bruneta i cmoknęłam jego prawy policzek.
Po chwili latał ożywiony po salonie. Ten chłopak jest mega zabawny. Świetny z niego przyjaciel, takiego tylko ze świeca szukać. Podniosłam głowę i zobaczyłam: Kuzyna, który patrzył na mnie dziwnie, Delly, która była w szoku, co potrafię zrobić z jej bratem, Rylanda z głupim uśmieszkiem, Rossa kipiącego ze złości i Ella jedzącego żelki... Chwila, co?
– Ell Ty tylko byś się opychał. Gruby będziesz! - Zaśmiałam się.
- E tam. To wtedy będziemy ćwiczyć razem.
- Haha pewnie. Wracając do urodzin to gdzie je zrobimy?- Zapytałam i czekałam na sugestie. - Alex my, w sensie moja mama ma domek letniskowy dosyć duży na plaży. Jest kuchnia, sześć sypialni z łazienką i salon. Myślę, że byłby wystarczający nie? - Odezwał się Matt.
- Świetny pomysł.- Pinki przytuliła mojego kuzyna. Ta dwójka ma sie ku sobie.
- Przestań chwalić się kasą doktorku!-  Ell się naburmuszył i popatrzył na przytulająca się parę.
-O co Ci chodzi? Dlaczego aż tak mnie nie lubisz, co? - Mój kuzyn coraz bardziej podnosił głos.
- Matt uspokój się, proszę.- Rydel szepnęła mu na ucho, a ten jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki uspokoił się.
-Po prostu nie przypadłeś mi do gustu już od pierwszego spotkania! - Ellington nie dawał za wygrana, a szatynem już nosiło.
- Ell. - Szepnął Ross by zgasić przyjaciela.
- No, co? Po prostu wygłaszam swoja opinie! W końcu sam mnie spytał, dlaczego go nie lubię.
 - Ell!- Krzyknęłam już zdenerwowana. Jestem tak samo wybuchowa, jak Matt, więc lepiej nie drażnić lwa. Bo lew to ja! - Zachowujecie się jak rozwydrzone bachory! Ja chce zrobić mojej przyjaciółce niespodziankę, bo mi zależy. Jeśli wam nie zależy to idźcie stąd!
Drzwi otwarte. Dzieci kłócące się na okrągło będą zbędne. Jak piąte koło u wozu!
-Alex ma racje.- Poparła mnie cała reszta, a Ratliff i Matt mieli spuszczone głowy.
Czekałam na ich ruch.
- Przepraszamy już nie będziemy- powiedzieli niczym małe dzieci i podali sobie ręce na zgodę, ale i tak dało się zauważyć te spojrzenia strzelające piorunami.
- Eh to będzie trudniejsze niż myślałam. - Szepnęłam sama do siebie.
Po chwili wszyscy zasiedliśmy w kółku na dywanie i wymienialiśmy się swoimi pomysłami, które zapisywałam. Myślę, ze to będzie epicka impreza. Oczywiście, jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem!

~Riker~
Szliśmy w ciszy. W pewniej chwili odezwała się dziewczyna
- Riker to, o czym chciałeś porozmawiać?
- O niczym. Tak powiedziałem, bo bardzo, zależało mi na tym, abyś ze mną wyszła. - Uśmiechnąłem się, a brunetka odwzajemniła gest.
-Słuchaj, a właściwie to gdzie idziemy?
-Zobaczysz, zaraz będziemy
-No skoro tak mówisz…
Po nie całych dziesięciu minutach doszliśmy na miejsce.
-Riker nie, czy ja śnie? Czy to jest…
-Tak Maggie, to jest Wesołe miasteczko! A co nie podoba Ci się?
-Niee Riker jest świetnie!
-To gdzie idziemy najpierw?
-Diabelski Młyn!
-No okej…- wyczułem niepewność w głosie dziewczyny, ale udaliśmy się w stronę młyna..
Na miejscu byliśmy po chwili, kupiłem bilety i pociągnąłem Maggie za rękę i zajęliśmy miejsca.
-Riker… Jaa, ja nie wiem czy to jest, aby na pewno dobry pomysł..
-No, co ty Mag, boisz się?
-Szczerze? Tak trochę..
Przesunąłem się bliżej Maggie i ją mocno objąłem. Młyn ruszył. Kiedy dziewczyna już się oswoiła zaczęła się śmiać. Krążyliśmy tak w kółko i świetnie bawiliśmy. Dwadzieścia minut później skończył się czas na tej atrakcji. Wyszliśmy z wagonika, a brunetka ledwo trzymała się na nogach.
- O jej! Zabawa przednia, ale nie czuje nóg. - zaśmiała się chwytając się za kolana. Nie myśląc długo schyliłem się przed dziewczyną i powiedziałem
- Wskakuj!- usłyszałem cisze "Okej. Mam nadzieję, że Cię nie połamię". Zaśmiałem się na te słowa i po chwili poczułem ciało brunetki na moich plecach. Leciutka jak piórko, a przynajmniej dla mnie bo co tu ukrywać. Heh jestem BOSKI! Umięśniony i silny. Po prostu nic dodać nic ująć.
- Gdzie teraz?
- Może na strzelnicę?- zaproponowałem
-Jasne. Wiesz?
-Nie wiem.
-Jesteś całkiem wygodny.- Mag zaśmiała się i poczochrała moja blond czuprynę.
- Dobra jesteśmy. - powiedziałem, a dziewczyna zeskoczyła z moich pleców. - Dzień dobry. - przywitaliśmy się ze starszym panem. Zapłaciłem i celowałem w tarczę. Miałem w planie wygrać dla mojej przyjaciółki ogromnego misia, tak słodkiego jak ona.  Jeden strzał - traf, drugi- traf, trzeci- werbelek poproszę iiiiiii.... traf! Yeah!
- Proszę.- mężczyzna podał mi wielkiego puchatego i brązowego misia, a ja wręczyłem go Maggie całując ją przy tym w policzek. Awww, tak słodko się rumieni.
- To gdzie teraz?- zapytała spuszczając głowę w dól.
- Chodź do budki ze zdjęciami!- krzyknąłem podekscytowany i pociągnąłem brunetkę za rękę.  Usiedliśmy wygodnie na krzesełku i strzelaliśmy śmieszne miny do obiektywy, wygłupialiśmy się. Z miśkiem mieliśmy śmieszne fotki. Zrobiliśmy sobie zdjęcie jak Mag całuje mnie w policzek.W pewnej chwili zauważyłem włosie z miśka na policzku dziewczyny. Chciałem jej to zdjąć, więc złapałem ją za policzek i spojrzałem w jej piękne brązowe oczka. Ona również patrzyła się w moje. Już nachylaliśmy się do pocałunku. Odległość między nami niebezpiecznie się zmniejszała. Mag jednak nic z tym nie robiła, nie chciałem, żeby robiła. Tak strasznie chciałem znów poczuć jej aksamitne usteczka.  Było już tak blisko, kiedy nagle usłyszeliśmy dźwięk pikawki, co oznaczało, że zdjęcie zostało zrobione. Brunetka zmieszana odskoczyła ode mnie i znów się zarumieniła. Grrr przeklęta pikawka! Było tak blisko nooo...! Wyszliśmy z pomieszczenia, a ja odebrałem jeszcze zdjęcia. Było już późno. Napisałem jeszcze sms'a do Al."Hej młoda! to jak? Możemy już wracać? Jest późno, a poza tym chyba przeskrobałem." po chwili odpisała "Mag niech wraca, Ty lepiej nie, bo jak ona będzie cierpiała to Cię rozszarpie! Miło wam czas upłyną ;) ? ". Ona sobie chyba ze mnie jaja robi! Najpierw mi grozi, a później niewiniątko zgrywa? Tego jeszcze nie było. Chyba boje się szesnastolatki! Boże Riker ogarnij się! Strzeliłem sobie z plaskacza, schowałem telefon do kieszeni i podbiegłem do Maggie, która szła z przodu. Wyrównałem się z nią i szliśmy ramie w ramie. W pewnej chwili złapałem przyjaciółkę za rękę i splotłem nasze palce. Dziewczyna zatrzymała się i spojrzała na nasze dłonie. Bałem się, że będzie chciała je rozpleść jednak ona zwarła jeszcze mocniej mój uścisk, podniosła głowę, uśmiechnęła się do mnie i wtuliła w moje ramię. Cała niezręczna atmosfera prysła jak mydlana bańka. Objęci wracaliśmy do domu. Odprowadziłem najpierw dziewczynę, a później poszedłem do siebie. Wykąpałem się, przeprałem w piżamy o poszedłem spać. Tak skończył się cudowny dzień!

_______________
KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ
 I jest rozdział. Nareszcie nie? Co możemy powiedzieć? Przepraszamy? Tak to odpowiednie słowo. Także ten... Przepraszamy, że rozdział jest tak późno, ale zrozumcie: SZKOŁA. Ona odbiera człowiekowi chęci do wszystkiego!
Do napisania ;)
Pozdrawiamy
Pysiek i Renia ;)